wtorek, 23 lipca, 2024
Strona głównaAktualnościRp.pl: Polskie znaki towarowe są masowo kradzione przez Chińczyków

Rp.pl: Polskie znaki towarowe są masowo kradzione przez Chińczyków

W Chinach masowo kradnie się polskie znaki towarowe – pisze rp.pl. Ofiarami najczęściej padają marki spożywcze. Jak czytamy, ich znaki są rejestrowane w chińskich urzędach patentowych przez pośredników lub firmy, które z tego procederu uczyniły swoje źródło dochodu.

Źródło podaje, że na stronie internetowej chińskiego urzędu znaków patentowych znajdują się m.in. logo marek Mlekpol i Łaciate – oba znaki zarejestrowała na siebie tamtejsza firma Yu Dan Dan. Marka Łowickie – wraz z nazwą i logo przedstawiającym kobietę w łowickim stroju – została z kolei zarejestrowana przez podmiot Zhe Jiang Meng Ba Xing Mao Yi Gu Fen You Xian Gong Si, Lubella (należąca do Maspeksu) została zarejestrowana przez firmę Son Kyungsoo, a Mlekovita – przez trzy różne podmioty, m.in. Miao Jiu Chang – czytamy dalej.

Rp.pl zwraca uwagę, że niektóre z chińskich firm zarejestrowało nawet kilkadziesiąt marek. Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskiego rynku rolno-spożywczego, w rozmowie ze źródłem przyznaje, że jest to bardzo duży problem. Strzelecki zaznaczył także, że brak rejestracji znaku może grozić utratą praw do nazwy firmy lub produktu. „Gdy się przegląda chiński rejestr pod kątem polskich marek, widać, kto zrobił to dobrze, a kto markę na chińskim rynku stracił. Szokiem jest, że w tej drugiej grupie są często firmy z pierwszej ligi” – mówi Strzelecki, cytowany przez źródło.

Jak tłumaczy rp.pl, Chińczycy szukają ciekawych znaków w internecie i śledzą rejestry europejskich urzędów patentowych. Chętnie odwiedzają także chińskie targi branżowe, podczas których dokładnie obfotografowywane są wszystkie stoiska. „Często rejestracji polskiej marki w złej wierze dokonuje ktoś z jej chińskiego otoczenia, kto miał styczność z marką, np. dystrybutorzy, pośrednicy, a nawet pracownicy tych firm” – dodaje w rozmowie ze źródłem Marta Szmidt z kancelarii Szmidt & Partners.

Czytamy, że problemem jest w tym przypadku zasada „first to file” – ten, kto pierwszy zarejestruje znak handlowy, jest jego właścicielem w Chinach. Spowodowało to, że wiele firm masowo rejestruje znaki towarowe tylko po to, aby później odsprzedawać do nich prawa faktycznym właścicielom. Źródło zauważa, że tego typu praktyki są na tyle dochodowe, że powstają wręcz agencje, które zajmują się jedynie wyszukiwaniem znaków z potencjałem do komercjalizacji.

Rp.pl zaznacza też, że w Polsce świadomość ryzyka wciąż jest znikoma. Jednak handel z państwami azjatyckimi kwitnie – eksport polskiej żywności do Chin sięgnął w 2019 roku 890 mln zł, a w 2020 roku wzrósł o 3 proc. (mimo pandemii koronawirusa) – czytamy. (ak)

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj